Miesięczne archiwa: Czerwiec 2021

Monitoring pochylenia wież GSM w bezpośrednim sąsiedztwie węzłów komunikacyjnych i obszarów zamieszkanych

Niektóre obiekty niezbędnej infrastruktury komunikacyjnej muszą być posadowione w obszarach, gdzie mogą stanowić zagrożenie dla otaczających ich obiektów. Z taką sytuacją mamy do czynienia w przypadku wież GSM, które zbudowane w bezpośrednim sąsiedztwie obszarów zamieszkanych lub trakcji kolejowych, podlegają procesowi okresowych pomiarów geodezyjnych.

A gdyby tak zautomatyzować cały proces pomiaru i ostrzegania? Dziś przyjrzymy się konkretnie takiemu zagadnieniu i rozpatrzymy je z pozycji opłacalności.

System monitoringowy marki Senceive zaprezentowany w tym przykładzie mieści się w granicach 20 tys. złotych.

  • Instalacja systemu pomiarowego- jednorazowo trwała około 45 minut, a to wszystko dzięki bezprzewodowemu rozwiązaniu komunikacyjnemu.
  • Czujniki zostały zainstalowane bezinwazyjnie – na porządny klej, oraz przy użyciu systemu montażu dwupłytkowemu. Taka instalacja zapewnia stabilny monitoring metryczny, wraz z systemem automatycznego ostrzegania na kolejne 15 lat.
  • Wszystko to w kosztach mieszczących się granicach ….. 750 PLN za rok monitorowania!
  • A co z czasem biurowym? Tutaj też już mamy to załatwione: system Senceive automatycznie ostrzega, informuje i generuje raporty do dowolnej liczby użytkowników systemu!

Wieżę monitorowano jako dwa niezależne obiekty sztywne jednocześnie, automatycznie przeliczając względne wartości odchyleń na wielkości metryczne – milimetry. System daje również możliwość stworzenia czujnika wirtualnego: w naszym przypadku obliczającego bezpośrednie wychylenie czubka wieży od podstawy, w funkcji wychylenia dwóch monitorowanych niezależnie poziomów.

System rejestrował odchylenia wieży od pionu w interwałach 30 minutowych, jednocześnie monitorując nagrzanie obiektu słońcem- wyniki pomiarów były bardzo stabilne: wieża wykazywała tendencje wychyleń w określonych kierunkach w zależności od pory dnia i stopnia nasłonecznienia.

Prezentowana technologia pozwala w sposób ciągły i niezależny od warunków atmosferycznych zbierać informacje na temat monitorowanego obiektu, co dla każdego geodety jest niezmiernie istotne. Jest w tym duży potencjał, szczególnie tam gdzie praca geodety jest niemożliwa (niedostępne punkty, mały interwał czasowy pomiędzy pomiarami, sytuacje kryzysowe związane ze stanem fizycznym obiektu).

Michał Dąbrowski

Dwie dekady krakowskiej geodezji.

Po drugiej stronie Wisły Wawel, obok stare, rewitalizowane kamienice – to po prostu Kraków, gdzie historię spotykamy na każdym kroku, na każdej ulicy, w każdej bramie i zaułku. Z Panem Krzysztofem Chlebdą, właścicielem firmy GEO-ZENIT rozmawialiśmy właśnie o dwóch dekadach geodezji w Krakowie. Pomówiliśmy o zmianach i wyzwaniach, jakie stają przed firmami geodezyjnymi i jak radzić sobie na tym rynku.

TW: Jak wspomina Pan początki pracy w branży?

KCH: Pamiętam to dokładnie. To był rok 2004 i zaczynałem dopiero, jeżdżąc samemu w teren. Kupiłem pierwszy tachimetr Topcon. Zaraz po odebraniu instrumentu pojechałem na ulicę Kalwaryjską, gdzie była realizowana inwestycja przebudowy torowiska.

TW: Widziałem Topcona GT na budowie obok. Pozostajecie wierni Topconowi?

KCH: Kiedyś próbowaliśmy innego sprzętu, ale zupełnie to nie wypaliło. W terenie sprawa jest prosta: przybywasz na budowę i musisz szybko dokonać pomiarów. Okazuje się, że sprzęt nie działa. To największy koszmar jaki może się przydarzyć. Ściągasz inną ekipę z drugiego końca miasta, bo trzeba coś wytyczyć. Budowa stoi, ludzie czekają.

TW: Budowa szybko i brutalnie weryfikuje…

KCH: Dokładnie tak! Tutaj nie ma czasu, ani miejsca na błędy czy eksperymenty.

TW: Ile zatem inwestycji obsługujecie w tej chwili?

KCH: W tym momencie ponad 30, a tak w ogóle to nie da się tego zliczyć. Nie pamiętam, ale jest tego naprawdę dużo. Wszystko w zasadzie Topconem…

TW: Przy takiej ilości inwestycji, organizacja pracy musi być doskonała…

KCH: Mamy zespoły terenowe, które praktycznie cały czas pracują w terenie, jeżdżąc z jednej inwestycji na drugą. Zespoły przesyłają dane do biura, gdzie ludzie odpowiedzialni za to „obrabiają” te dane i następnie przekazują klientom. Bez takiego jasnego podziału prac nie byłoby możliwe sprawne i dokładne realizowanie prac.

TW: Niezawodny sprzęt, dobra organizacja pracy, co jeszcze jest potrzebne, żeby być konkurencyjnym na rynku geodezyjnym?

KCH: Wsparcie. Tak…to jest chyba ten trzeci element, filar. Jeśli potrzebuję pomocy, to muszę ją otrzymać natychmiast. Pomoc w formie doradztwa, rozwiązania problemów z oprogramowaniem czy sprzętem. W ekstremalnych przypadkach muszę wiedzieć, że dostanę sprzęt zastępczy. Wiadomo, że w biurze mam jakiś zapasowy, ale to na ogół instrumenty starszej generacji. Nie mogę pozwolić sobie, żeby pozostać bez sprawnego sprzętu.

TW: Wszystko więc sprowadza się do poczucia bezpieczeństwa: niezawodność sprzętu, odpowiedni ludzie, organizacja, wsparcie techniczne.

KCH: Mając zapewnione te wszystkie sprawy mogę skupić się na rozwoju firmy. W Krakowie mamy bardzo dużą konkurencję. Wiele inwestycji obsługujemy już jednoosobowo. Pozwala nam to być jeszcze lepszymi, bardziej konkurencyjnymi.

TW: Życzę zatem dalszych sukcesów i dziękuję za rozmowę!

Film ze spotkania:

Paulina Sałacińska & Tomasz Wołek