Dwie dekady krakowskiej geodezji.

Po drugiej stronie Wisły Wawel, obok stare, rewitalizowane kamienice – to po prostu Kraków, gdzie historię spotykamy na każdym kroku, na każdej ulicy, w każdej bramie i zaułku. Z Panem Krzysztofem Chlebdą, właścicielem firmy GEO-ZENIT rozmawialiśmy właśnie o dwóch dekadach geodezji w Krakowie. Pomówiliśmy o zmianach i wyzwaniach, jakie stają przed firmami geodezyjnymi i jak radzić sobie na tym rynku.

TW: Jak wspomina Pan początki pracy w branży?

KCH: Pamiętam to dokładnie. To był rok 2004 i zaczynałem dopiero, jeżdżąc samemu w teren. Kupiłem pierwszy tachimetr Topcon. Zaraz po odebraniu instrumentu pojechałem na ulicę Kalwaryjską, gdzie była realizowana inwestycja przebudowy torowiska.

TW: Widziałem Topcona GT na budowie obok. Pozostajecie wierni Topconowi?

KCH: Kiedyś próbowaliśmy innego sprzętu, ale zupełnie to nie wypaliło. W terenie sprawa jest prosta: przybywasz na budowę i musisz szybko dokonać pomiarów. Okazuje się, że sprzęt nie działa. To największy koszmar jaki może się przydarzyć. Ściągasz inną ekipę z drugiego końca miasta, bo trzeba coś wytyczyć. Budowa stoi, ludzie czekają.

TW: Budowa szybko i brutalnie weryfikuje…

KCH: Dokładnie tak! Tutaj nie ma czasu, ani miejsca na błędy czy eksperymenty.

TW: Ile zatem inwestycji obsługujecie w tej chwili?

KCH: W tym momencie ponad 30, a tak w ogóle to nie da się tego zliczyć. Nie pamiętam, ale jest tego naprawdę dużo. Wszystko w zasadzie Topconem…

TW: Przy takiej ilości inwestycji, organizacja pracy musi być doskonała…

KCH: Mamy zespoły terenowe, które praktycznie cały czas pracują w terenie, jeżdżąc z jednej inwestycji na drugą. Zespoły przesyłają dane do biura, gdzie ludzie odpowiedzialni za to „obrabiają” te dane i następnie przekazują klientom. Bez takiego jasnego podziału prac nie byłoby możliwe sprawne i dokładne realizowanie prac.

TW: Niezawodny sprzęt, dobra organizacja pracy, co jeszcze jest potrzebne, żeby być konkurencyjnym na rynku geodezyjnym?

KCH: Wsparcie. Tak…to jest chyba ten trzeci element, filar. Jeśli potrzebuję pomocy, to muszę ją otrzymać natychmiast. Pomoc w formie doradztwa, rozwiązania problemów z oprogramowaniem czy sprzętem. W ekstremalnych przypadkach muszę wiedzieć, że dostanę sprzęt zastępczy. Wiadomo, że w biurze mam jakiś zapasowy, ale to na ogół instrumenty starszej generacji. Nie mogę pozwolić sobie, żeby pozostać bez sprawnego sprzętu.

TW: Wszystko więc sprowadza się do poczucia bezpieczeństwa: niezawodność sprzętu, odpowiedni ludzie, organizacja, wsparcie techniczne.

KCH: Mając zapewnione te wszystkie sprawy mogę skupić się na rozwoju firmy. W Krakowie mamy bardzo dużą konkurencję. Wiele inwestycji obsługujemy już jednoosobowo. Pozwala nam to być jeszcze lepszymi, bardziej konkurencyjnymi.

TW: Życzę zatem dalszych sukcesów i dziękuję za rozmowę!

Film ze spotkania:

Paulina Sałacińska & Tomasz Wołek

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany Obowiązkowe pola są oznaczone *