Topcon GT

Dwie budowy i Topcon GT.

Do Wyszkowa jechaliśmy z dużymi nadziejami na to, że zobaczymy w akcji Topcona serii GT oraz, że usłyszymy opinie o nim od ludzi, którzy na co dzień pracują z tym instrumentem. Perspektywa spotkania była o tyle ciekawa, że w jednym miejscu w Wyszkowie znajdują się 3 firmy pod wspólnym szyldem PRACOWNIA GEODEZYJNA: GEKO Jacek Knapp, GEOIDA Lech Leszczyński oraz GEO-SIP Wojciech Świętochowski. Nie zawiedliśmy się, a to, o czym mówili geodeci, możecie przeczytać i posłuchać.

Z Panem Jackiem Knappem spotkaliśmy się na terenie inwestycji budynku wielorodzinnego, którą obsługuje firma GEKO.

– Wszelkie prace geodezyjne, które tutaj wykonywaliśmy, zostały wykonane tachimetrem Topcon GT. Na sprzęcie tej firmy pracujemy już dwie dekady, bo pierwszy instrument zakupiliśmy na początku XXI wieku. – tłumaczy Pan Jacek Knapp.

 

– Co sobie szczególnie cenicie w codziennej pracy, czego oczekujecie od narzędzi z których korzystacie?

– Dla nas ważna jest przede wszystkim niezawodność. Pracujemy w różnych warunkach, często ekstremalnych i nie możemy pozwolić sobie na problemy sprzętowe. Drugą rzeczą, może nawet równoważną, na którą zwracamy uwagę, jest wsparcie techniczne i serwisowe, na jakie możemy liczyć. Często bywało, że potrzebowaliśmy pomocy w godzinach, powiedzmy nieoczywistych, no i otrzymywaliśmy ją.

– Korzystanie z coraz to nowszych technologii na pewno wymaga ciągłego poszerzania wiedzy…

– Zdecydowanie tak! Jak tylko możemy, to korzystamy ze szkoleń organizowanych przez firmę TPI. Wielokrotnie uczestniczyliśmy w Szkole Pomiarów, teraz pozostaje nam udział w webinarach (www.webinary.tpi.com.pl – przyp. red.). Dzięki temu mamy dostęp do wszystkich nowości z rynku geodezyjnego i wiemy, że jesteśmy na bieżąco.

Z centrum Wyszkowa pojechaliśmy do Lesznowoli, gdzie Pan Lech Leszczyński, właściciel firmy GEOIDA dokonywał inwentaryzacji powykonawczej budowy domu jednorodzinnego.

Pomiary dokonywane były Topconem serii GT, więc musieliśmy zapytać, jak pracuje się tym sprzętem.

– Przede wszystkim ogromne usprawnienie pracy- mówi Pan Lech Leszczyński– Możemy pracować jednoosobowo, druga osoba pozostaje w biurze. Znacznie skraca nam to czas poszczególnych realizacji, dzięki czemu możemy pracować z większą ilością zleceń równocześnie.

 

 

 

– Co jest ważne dla geodety we współpracy z firmą dostarczającą technologię, instrumenty?

– Dla nas to oczywiste, że najistotniejsze jest wsparcie techniczne. Cieszy nas, że możemy czerpać z wiedzy i doświadczenia pracowników TPI. Czujemy, że możemy liczyć na pomoc.

Podziękowaliśmy za rozmowy i w drodze powrotnej do Warszawy odwiedziliśmy jeszcze siedzibę firmy, a raczej firm z grupy PRACOWNI GEODEZYJNEJ w Wyszkowie.

Materiał wideo z tego wyjazdu możecie zobaczyć na naszym kanale YouTube.

Paulina Sałacińska & Tomasz Wołek

 

Co łączy Stary Rynek i południk osiemnasty w Bydgoszczy z Topconem GT?

Przy trasie z Warszawy do Poznania leży…Bydgoszcz…Nie wiedzieliśmy o tym do czasu, aż odwiedziliśmy tam Pana Sławomira Wnuka, jadąc do biura w Poznaniu. 😉 Teraz wiemy i zapamiętamy, że to piękne miasto warto odwiedzać częściej.

Pana Sławomira Wnuka odwiedziliśmy w siedzibie jego firmy GEO-AR i stamtąd ruszyliśmy w teren, wprost pod zabytkową wieżę ciśnień, która mieści się na zboczu z którego można podziwiać piękną panoramę miasta.

Podczas, gdy pracownicy Pana Sławomira dokonywali pomiarów, my mieliśmy okazję porozmawiać.

– Pracę w geodezji rozpocząłem w wieku dwudziestu kilku lat. – rozpoczyna opowieść Pan Sławomir Wnuk – Pierwsze instrumenty z którymi miałem styczność, były marki SOKKIA. W Bydgoszczy ze sprzętem Topcona pracowało tylko największe biuro. Któregoś razu udałem się na targi geodezyjne, na których to wystawiali swoje produkty wszyscy najwięksi, m.in. Leica, Nikon, no i oddzielnie SOKKIA i Topcon. Miałem dokonać wyboru oraz zakupu pierwszego swojego sprzętu. Pamiętam, jak na targach przeprowadzano test, który polegał na tym, że za sztucznymi krzakami postawione było lustro i każdy z producentów próbował dokonać pomiarów swoimi instrumentami. Nie podołała temu żadna marka, poza sprzętem Topcona. Wtedy też poznałem Pana Przemysława Wilbika (Dyrektor Operacyjny TPI – przyp. red.). Tak zaczęła się moja przygoda z urządzeniami Topcona i współpraca z firmą TPI, która bez przerwy, przez kilkadziesiąt lat, trwa do dzisiaj, a ja pozostaję wierny marce Topcon.

– To było ponad dwie dekady temu…Przez ten czas sprzęt bardzo się zmienił.

Dokładnie tak. Ostatnie lata to praca przede wszystkim z odbiornikami GNSS oraz instrumentami jednoosobowymi, jak tachimetr serii GT Topcona. Pierwszy taki, który nie był w pełni automatyczny, ale już bardzo ułatwiał nam pracę i szedł w tym kierunku to był GPT-9002 M. Kolejny był sprzęt z serii DS, który już w zasadzie był w pełni automatyczny i pozwalał na pracę jednoosobową. Teraz pracujemy na instrumentach serii GT, które w połączeniu z odbiornikami VR Topcona pozwalają nam już wykonywać prace całkowicie w pojedynkę. Dzięki temu jesteśmy bardziej mobilni i możemy szybko obsłużyć wiele miejsc w terenie.

– Jeśli już o mobilności mowa, to przyjechaliśmy tutaj specjalnie wyposażonym busem…

Tak, zaprojektowaliśmy specjalne wyposażenie, które instalowane jest w seryjnych busach marki Volkswagen. Pozwala nam to dokonywać pomiarów i pracować w każdym terenie i każdych warunkach. Są one przystosowane do transportu urządzeń i akcesoriów geodezyjnych, niezbędnych do pracy. Te nasze mobilne biura są praktycznie samowystarczalne. Mają własne zasilanie i można w nich nawet zagotować wodę na herbatę czy kawę, ogrzać się w trudnych warunkach, kiedy doskwierają mrozy, jakie mieliśmy choćby tej zimy.

– To widać, że technologia odgrywa w pańskiej pracy dużą rolę.

Zdecydowanie tak! Sprzęt w naszej pracy jest bardzo ważny. Dla mnie liczą się niezawodność, szybkość działania, łatwość obsługi. To nam daje pewność, że prace wykonamy zawsze zgodnie z przepisami, zaleceniami i oczekiwaniami.

Teraz geodeta musi być praktycznie geo-informatykiem. Zaufanie do sprzętu, oprogramowania, pomiarów, wyników musi być stuprocentowe.

– Jakie widzi Pan kierunki rozwoju swojej firmy?

Chcemy iść w kierunku pomiarów ze statków bezzałogowych, czyli dronów. Póki co, radzimy sobie ze sprzętem, który posiadamy. Jednak w przyszłości zakup dronów pomoże nam zdobyć nowe rynki i poszerzyć zakres świadczonych usług.

– Dziękuję za rozmowę i życzę sukcesów w pracy.

To jednak nie był koniec naszej wizyty w Bydgoszczy. Pomiary przy wieży ciśnień zostały zakończone i przejechaliśmy kilka kilometrów, na Stary Rynek. Pan Sławomir szybko uporał się z zaplanowanymi tam pracami i mieliśmy dość czasu, aby sprawdzić wskazania dokładnie na 18 południku, który przebiega dokładnie przez środek rynku.

Po kilku godzinach spędzonych w Bydgoszczy ruszyliśmy w kierunku Poznania. Bydgoszcz obiecaliśmy odwiedzić latem, kiedy pogoda będzie bardziej sprzyjająca, bo Stare Miasto, Rynek i Wyspa Młyńska zrobiły na nas duże wrażenie. Na pewno wrócimy!

Na koniec zapraszamy do obejrzenia relacji video:

Galeria zdjęć:

                

Paulina Sałacińska & Tomasz Wołek